...

Kocikowa Dolina

Pracownia Artystyczna - Katarzyna Motyka

Muzyka jako zamiennik ciszy i muzyczna filiżanka

Muzyka we mnie gra

Wychowałam się w domu, w którym muzyka była obecna na każdym kroku. 
Do dziś znam teksty szlagierów sprzed lat…
Pamiętam wspaniałe radio z zielonym okiem, kremowymi gałkami i…. adapterem w górnej jego części. Obok stos płyt…  Alibabki, Jacek Lech, Skalodowie, Brekaut, Abba. To zaledwie początek listy jaką mam w głowie.
Byłam córką najstarszego z braci i miałam fantastyczne dzieciństwo, bo dom pełen ludzi nie pozwalał na nudę. Dorastałam więc sobie z rodzeństwem mojego ojca, które przeżywało swoje młodzieńcze szaleństwa a muzyka kształtowała moją wrażliwość.
Babcia miała anielską cierpliwość do tych swoich cudownych dzieci 🙂
Mieszkaliśmy w osobnym pokoju ale i tak wiecznie siedziałam na głowie taty siostrze i najmłodszemu z braci… 
Chodziłam z nimi na randki i podglądałam przez specjalny otwór w drzwiach 😉
Dom tętnił życiem w soboty. Młodzież szykowała się na zabawy, muzyka brzmiała od rana…
Później nadszedł czas szpulowego magnetofonu marki Grundig…
Cudowne lata mojego dzieciństwa.
Kochałam to miejsce. 
Kiedy rodzice wybudowali dom i wyprowadziliśmy się z naszego pokoju, wciąż tam wracałam i… wracam do dziś…
Chociaż tamta młodzież ma już wnuki, chociaż nie ma już radia z zielonym okiem, nie ma babci ani dziadka… to jest to miejsce, ten dom, dziś już nieco większy, ale wciąż tętniący życiem… ta ulica, taka sama jak wtedy.
A ja?
Kiedy tęsknota sięgnie zenitu, siadam za kierownicę i pędzę w poszukiwaniu okruchów tamtych lat, a radio w samochodzie wystukuje rytm kilometrom…
Muzykę mam we krwi, zabrałam ją z sobą z tamtego domu.

Muzyczna filiżanka

Pisząc dziś o tym co mi w duszy gra, pokażę Wam filiżankę dla miłośników nutek…
Zwyczajna, czarno biała… jedynie wzór nadaje jej charakteru.

                                                  Tak nostalgicznie… muzycznie… dobranoc…

19 Responses

  1. to są rzeczy których się nie zapomina, muzyka z płyt winylowych brzmi inaczej. Lubię usiąść z winem w fotelu, zamknąć oczy i słuchać szurania igły po płycie w rytmie republiki. Mąż śmieje się że we krwi mam muzykę, kofeinę i oktany 😉

  2. Pięknie napisane 🙂 fajnie się czytało.
    A filiżanka – Połączenie biel + czerń i prostota tych nutek – fantastyczna 🙂
    Ja muzycznie celuję w klasykę, muzykę symfoniczną, filmową – na okrągło słucham RMF Classic 🙂 czasem zdarza mi się jakiś pop czy rock, ale sporadycznie.
    pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz