...

Kocikowa Dolina

Pracownia Artystyczna - Katarzyna Motyka

Hej wesele i kolejna winda do nieba… teoria kurczenia się świata i filiżanki dla pary młodej w stylu hiszpańskim

Świat się kurczy?

Od dłuższego czasu obserwuję zjawisko kurczenia się świata.
Tak dokładniej, od chwili, kiedy moje dzieci zaczęły wchodzić w dorosłe życie. 
Proces już trwa jakiś czas… nie ma się co oszukiwać.
Jestem z epoki Toniego Halika, gdzie opowieści z podróży egzotycznych pokazywano w tv i całej rodzinie obiad stygł na talerzu, a czasem i w buzi otwartej ze zdziwienia.
A dzisiaj?
Dzisiaj świat to globalna wioska.
Nie jeden raz Janusz z Grażyną bili brawo po wylądowaniu na obcej ziemi w tropikalnych upałach 35’C+ z zamiarem tygodniowego życia w luksusie…
Co tu kryć, wszyscy zaczynaliśmy jak oni, niekoniecznie borąc udział w klaskaniu 🙂
Dziś to takie naturalne, że wszyscy, wszędzie już byli. 
Byli tam, gdzie biura podróży mogą zawieźć spragnionych wypoczynku ludzi, bo sama też to sprawdziłam.
Ale ja nie o tym. To tylko wprowadzenie miało być.

Malaga, Tiki -Taki i Kasztanki

Za chwilę zgubię myśl przewodnią i plan na połączenie wszystkich wątków…

Co z tym kurczącym się światem ?
A tylko to, że w tym samym czasie wieczory panieńskie potrafią się rozciągnąć do tygodnia i wychodzi na to, że mamy jakąś tam równowagę 🙂
Bo gdyby świat nie zmalał, nie byłoby to takie proste… 
Dziś podróżnikiem zostaje ten, kto zna języki, ma pomysł, kasę (może być karta kredytowa) i czas. 
Wtedy Malaga na wyciągnięcie ręki, wieczór panieński rozciąga się do granic możliwości…
Wspaniała wyprawa bez pośredników staje się możliwa, a wspomnienia zostają  na całe życie.
I jak tu nie pozazdrościć?
Tym, którym w liście podróżnika czegoś brakuje, pozostaje tymczasem zadowolić się pysznymi czekoladkami z Wawelu – Malaga, Tiki – Taki i Kasztanki… co kto woli, i nie jest to wpis sponsorowany 🙂

Filiżanki dla pary młodej

Tym rozważaniem o kurczeniu się świata dotarłam do najważniejszej części wpisu.
Tydzień panieński w Maladze był nespodzianką dla Gabi, a że jest to przyjaciółka mojej córki, uchylono mi rąbka tajemnicy i dziś miałam możliwość napisać cokolwiek, a nie tylko wrzucić Wam tu zdjęcia malowanych przeze mnie filiżanek.
Kolejna winda do nieba pojechała. 
Kolejne wesele już się odbyło…
Z opowiadań wiem, że było wspaniałe.
Na pamiatkę tych ważnych chwil, upominek dla nowożeńców.
Niech temperatura w ich związku zawsze będzie na plusie… niech spijają szczęście co dnia… dla Gabi przemyciłam nieco Malagi i hiszpańskich klimatów z panieńskiego wyjazdu. 
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia dla Was.

                                 A ja właśnie zajadam czekoladki z Wawelu… i maluję dalej 🙂
                                                              Malaga to Malaga

31 Responses

  1. Ileż tu prawdziwych słów, nie zwykłego pustosłowia słowotoku- ale prawdy. Tak pomimo, że ja ciut młodsza, to ja również sercem z Tonym Halikiem i zimnym obiadem.
    Również czuję, że świat się kurczy, szybko, co raz szybciej.
    Dokąd zmierza- nie wiem.
    Ale bacznie obsewuję.
    A co do filiżanek, to kolejne dzieło, które w wdzięczny sposób będzie przypominać o pięknych chwilach i zapewne licznych wieczorach czy to na maladze czy na kasztanku 😉
    Samych cudowności i dużo dystansu do świata- bo inaczej skurczy się razem z nami. 😉

  2. U mnie był tradycyjny dom i Hlaika się oglądało, ale w czasie obiadu było to zabronione. W czasie obiadu się rozmawiało. Jakże daleko teraz niektórym od rodzinnych rozmów!
    Brawa po wylądowaniu lub starcie nigdy nie biłam, bo lataliśmy często. Mój tata pracował w dyplomacji i dla mnie było to coś normalnego. Czułam się dziwnie, kiedy bili brawo w samolocie…
    W Maladze mieszka moja Koleżanka i znam to wspaniałe miasto na wylot. Tam jest chyba normalniej, niż w naszym kraju…
    Filiżnaka z damą i wachlarzem to bardzo hiszpańskie klimaty. Świetny prezent!

  3. Ale cudownie mi się Twój post Kasiu czytało. Kurczy się kurczy, co prawda na mojej wsi jeszcze tak tego nie widać, ale w większych miastach bardzo. Filiżanki przepiękne, a najbardziej urzekła mnie ta część sukienki na spodeczku 🙂

  4. Mój dom z dzieciństwa był pełen uśmiechu, dialogu, muzyki i kreatywności… wolno nam było doświadczać, zdobywać szczyty i decydować o sobie.
    W tamtym czasie zwiedzałam nasz kraj… takie były realia.
    Dziś, mając za sobą podróże egzotyczne, z nostalgią wracam do miejsc srzed lat 🙂

  5. Wow! 🙂 ależ przyszła panna młoda miała niespodziankę… 🙂
    Super pomysł na prezent 🙂 filiżanki mają naprawdę hiszpański charakter 🙂 pięknie skomponowałaś sukienkę na spodeczku, jak filiżanka stoi na talerzyku to wszystko razem tworzy całość 🙂

  6. Kasiu wiesz że i ja chowalam się na Tonym Haliku i już wtedy bardzo ale to bardzo chciałam podróżować tak jak on 🙂 niestety nie udało się w 100 % ale coś tam widziismy i m nadzieję zobaczyć jeszcze 🙂 Kasienko jestem pod wrażeniem tego co nam dziś pokazałas, nie we co mogę jeszcze napisać 🙂 cudo…

  7. To ja poproszę Tik-Taki i Kasztanki… A na poważnie- filiżanki cudowne! Jak fantastycznie połączyłaś talerzyk z filiżanka tą sukienką.
    Ps. Także oglądałam z wypiekami na buzi, Halika i marzyłam o dalekich podróżach

  8. Piękne połączenie filiżanki że spodeczkiem. Stanowi świetną całość.
    Rzeczywiście świat stoi przed wieloma otworem, zaprasza i kusi. Niestety nie jest dostępny dla wszystkich. Kasa, odwaga czy spryt potrafią otworzyć wiele drzwi. Niestety dla niektórych podróże stały się możliwością imponowania innym i formą podnoszenia swojego ego poprzez przechwalanie się, gdzie to się nie było. A tym czasem wiedzą z zakresu odwiedzanego miejsca budzi wiele do życzenia. Taki świat a może tacy ludzi. Chociaż nie wszyscy. Są tacy pełni pasji, ciekawości świata, umiejący w podróżować nie mając wcale grubego portfela. Ja ani do jednych ani do drugich nie należę. Tak też bywa. Tak więc pozostają mi wspomniane przez Ciebie cukierasy choć o innej nazwie.
    Pozdrawiam wakacyjnie.

  9. Masz rację Kasiu z tym, że wszyscy wszędzie już byli 🙂 Podróżowanie po świecie nie wprawia już słuchaczy w takie osłupienie, stało się to dosyć powszechne i w zasięgu bardzo wielu, a już w szczególności tych, którzy podróżować bardzo chcą 🙂
    Filiżanka cudna jak zawsze, to musiała być wspaniała niespodzianka 🙂

  10. Kasiu, jak ja kocham Twoje wpisy. Często są zabawne, ale zawsze zmuszają do przemyśleń. Jesteś cudną OSOBĄ.
    Gdy byłam dzieckiem często z moim o rok młodszym bratem graliśmy w tzw. państwa, miasta. Wieczorami przeglądaliśmy "Atlas świata", poznawaliśmy nazwy krajów, ich stolic, góry, morza itd. Tony Halik był obowiązkowy. I książki Szklarskiego o przygodach Tomka. Do głowy wtedy mi nawet nie przyszło, że uda mi się w dorosłym życiu zobaczyć tak wiele egzotycznie wtedy brzmiących miejsc.
    Za moich czasów wieczorów panieńskich nie było. A szkoda! Prezent fantastyczny.
    Pozdrawiam:)

  11. Pomysłowe filiżanki 🙂 Pamiętam, że świat wydawał mi się ogromny, gdy byłam dzieckiem (i jeszcze nie wiedziałam, gdzie co leży), a przez to bardziej fascynujący, bo tyle do odkrycia… Pamiętam też, że kiedyś wakacje za granicą to było coś… A teraz czuję się dziwnie, mówiąc znajomym, że zamierzam spędzić urlop w kraju (jak jakiś odszczepieniec).

Dodaj komentarz